Szczęścia młodej parze! - ślub w World of Warcraft
Wczoraj, wieczorową porą, ok. godziny 21:00 w Silvermoon City na serwerze Burning Legion miałem przyjemność uczestniczyć w niecodziennym wydarzeniu. Dwoje graczy, Gorad i Rothi, z pomocą gildii Barbarzyńcy zorganizowało bowiem swój wirtualny ślub. Nie ma on jednak zupełnie wirtualnego znaczenia, ponieważ młodzi pobierają się naprawdę 13 marca. Obydwoje są miłośnikami World of Warcraft i specjalna ceremonia w grze z pewnością pozostanie im na długo w pamięci, a jej zapis znajdzie się nawet na oficjalnym DVD z prawdziwego ślubu!
Jakież to były magiczne chwile! Na wirtualnym ślubie stawiła się znakomita większość gildiowiczów w okazjonalnych strojach oraz, naturalnie, mnóstwo gapiów, którzy także (poza naprawdę sporadycznymi przypadkami) wczuli się w nastrój święta i winszowali razem z tłumem młodej parze. Po części oficjalnej, która odbyła się w komnacie królewskiej w Sunfury Spire, pokaz ogromnej ilości sztucznych ogni ubarwił wyjście korowodu na ulicę miasta. Następnie weselnicy przenieśli się do Orgrimmaru, by tam, po romantycznej przejażdżce pary na majestatycznym mamucie poprosić o błogosławieństwo Wodza Thralla. Potem już pozostała tylko zabawa, a lokalem, który posłużył za jej miejsce była osławiona Tawerna Końca Świata (World's End Tavern) w Shattrath City.
Nieczęsto zdarza mi się pisać, czy nawet czytać o tego typu wydarzeniach rozgrywających się w Azeroth, zwłaszcza, jeśli ich bohaterami są rodacy. Tym bardziej cieszy, że wśród polskiej społeczności są ludzie, którzy nie postrzegają gry w WoWa jako coś dziwnego czy dla dzieci, a traktują ją jako platformę do spotkań, zawierania nowych przyjaźni i dzielenia się swoim szczęściem. Tak zrobili Gorad i Rothi, a my życzmy im szczęścia i wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!
Komentarze :
1000 lat młodej parze :)
Bardzo miłe i fajne wydarzenie. Pomysł oryginalny i w 100% trafiony. Oby więcej takich happy endów, a z własnego doświadczenia wiem, że WoW częściej jest przyczyną rozstań / kłutni niż ogniwem spajającym dwoje ludzi, ale jak widać może być inaczej :)
Ps. Kiedyś grając jeszcze w aliantach również brałem udział w podobnym wydarzeniu. Nawet mam screena z tamtego okresu i momentu:
LINK
A na koniec grała kapela z Blizzarda "The Tauren Chieftain" :)
Pesymistyczne dziecko neo zaraz wszystko zepsuje.![]()
Niby fajnie ale to wszystko jak dla mnie śmierdzi privami,no bo tam zwykle ludzie mają nieograniczoną ilość czasu i cały czas bawią się w jakieś dziecięce "eventy".
W sumie to nawet trochę zacząłem żałować że przewaliłem całą kasę na Orange Box'a,ale tylko trochę.;)
No przesadziłeś Neko.
Całość odbyła się na Burning Legion.
j.w. ...
wydawało mi się, że napisałem to dość jasno :) jak widać co poniektórzy nawet wstępu nie przeczytali dokładnie ![]()
Przeczytałem,miałem na myśli to że event kojarzy mi się z privami,offcoz nawet nie pomyślałem o tym żeby na TBC.pl opisywano jakieś wydarzenia z priva.
No to w takim razie śmiem twierdzić, że to są trochę dziwne skojarzenia. To właśnie na oficjalnych serwerach odbywa się mnóstwo takich spontanicznych przedsięwzięć, nie mówiąc nawet o realmach RP, gdzie właśnie takie rzeczy stanowią główną atrakcję.
A z privami kojarzą mi się takie dzieci neo, które tylko wbijają żeby zaprać parę mobków i zlootować w łatwy sposób super gear.

